Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2013

Szarlotka w stylu angielskim.

   Nie mam teraz wiele czasu na pieczenie, ale kto może się oprzeć pokusie zjedzenia szarlotki? Na ciepło z dodatkiem lodów i bitą śmietaną...czy może być coś bardziej jesiennego i antydepresyjnego?? Myślę, że nie. Przepis jest niezwykle prosty, a jeśli użyjecie przygotowanych wcześniej prażonych jabłek zaoszczędzicie sobie sporo czasu. 

Składniki na kruche ciasto:

340 g mąki
170 g masła
1 żółtko
szczypta soli
4 łyżki zimnej wody

Na stolnicę, bądź do dużej misy wysypujemy mąkę, zimne masło kroimy w małe kosteczki i wrzucamy wierzch, dodajemy żółtko, szczyptę soli i wodę. Ugniatamy do otrzymania ciasta o jednolitej konsystencji. Następnie zawijamy w folię spożwczą i wstawiamy przynajmniej na godzinę do lodówki.

Nadzienie:

70 dag jabłek 
25 dag cukru (jeśli jabłka są słodkie wystarczy mniej)
odrobina wody
łyżeczka soku z cytryny
wanilia i cynamon do smaku

Pozbywamy się gniazd nasiennych z jabłek (można obrać jeśli nie jest się fanem skórek), kroimy w kostkę bądź w półokręgi. Wrzucamy do garnka z grubym dnem, polewamy sokiem z cytryny i odrobiną wody . Kładziemy na średni ogień. Prażymy ok 5 min, następnie dodajemy cukier, cynamon i ziarenka z laski wanilii. Prażymy jeszcze ok 10 - 15 min, aż smaki się wymieszają, całość zagęści a jabłka zmiękną. Odstawiamy do ostygnięcia.

Piekarnik nastawiamy na 200 stopni.

Ciasto wyciągamy z lodówki, dzielimy na dwie części mniej więcej równej wielkości. Większą wałkujemy i wykładamy nim  formę na  tartę (starczy na tartę o średnicy 25 cm). Nakłuwamy spód widelcem. Na to rozkładamy równomiernie nasze jabłkowe nadzienie. Drugą część ciasta także wałkujemy i rozkładamy na wierzchu naszego ciasta, sklejając dół z górą dociskając ciasta do siebie. Na środku promieniście nacinamy ciasto i wstawiamy do piekarnika na 30-40 min.
Aby ciasto  na wierzchu było bardziej błyszczące można 10 min przed końcem pieczenia delikatnie nasmarować je mlekiem i oprószyć cukrem.

Najlepiej smakuje jeszcze troszkę ciepła z lodami i bitą śmietaną...mi nie udało się zrobić zdjęć już podanej, bo zniknęła w kilka chwil.
Smacznego!





czwartek, 3 października 2013

Marcepanowo-orzechowo-czekoladowe ciasto z wiśniami.

  Obiecuję poprawę, ładniejsze zdjęcia i bardziej dopracowane posty....ale za tydzień. Na razie przeprowadzkowe szaleństwo, jednak bez chwili relaksu przy piekarniku się nie obyło. Torcik nieziermski, wilgotny z dodatkiem wiśni, bezglutenowy na bazie orzechów laskowych. Pyszny. Przepis podpatrzony na stronie mojewypieki.com.

Składniki:

125 g masła
125 g cukru
4 jajka - osobno białka i żółtka
125 g gorzkiej czekolady
175 g zmielonych orzechów laskowych
125 g marcepanu
400 g wiśni (rozmrożonych albo odsączonych z kompotu, ważne, że wydrylowanych)

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. 23 cm tortownicę 

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Czekoladę i marcepan trzemy na tarce do miski i odstawiamy. Do misy miksera wrzucamy masło i cukier następnie ucieramy na białą, puszystą masę. Kiedy to nastąpi dodajemy jedno po drugim żółtka i nadal miksujemy. Po uzyskaniu jednolitej konsystencji wrzucamy do masy orzechy, marcepan i czekoladę, po czym na małych obrotach łączymy w całość mikserem. Białka w oddzielnym pojemniku ubijamy na sztywno i dodajemy do ciasta. Mieszamy delikatnie łyżką. 

Ciasto wylewamy na wyłożoną papierem do pieczenia tortownicę, bądź dobrze wysmarowaną masłem. 
Wiśnie odsączamy z nadmiaru wody i rozsypujemy po wierzchu, delikatnie wciskając w głąb ciasta (mają być połowicznie w nim zanurzone).
Pieczemy 60 min i odstawiamy do ostygnięcia.

Można dowolnie przyozdobić, bądź zostawić w pierwotnej formie. 
Ja rozpuściłam 150 g gorzkiej czekolady i 20 ml śmietany kremówki w kąpieli wodnej, i rozprowadziłam po wierzchu, posypałam delikatnie mielonymi orzechami laskowymi i ułożyłam czerwone czereśnie.
Przepyszne!





sobota, 21 września 2013

Pumpkin pie, czyli amerykańskie ciasto dyniowe.

   Tradycyjne dyniowe ciasto, robione na Święto Dziękczynienia czy Halloween. Kruchy spód i wspaniałe dyniowo - korzenne nadzienie. Podawane z bitą śmietaną smakuje rewelacyjnie. Bardzo delikatne, rozpływające się w ustach, jesienne smaki połączone ze świątecznymi aromatami cynamonu, imbiru, goździków.
  Sama dynia jest w Stanach Zjednoczonych uważana za symbol żniw i zbiorów, nic dziwnego skoro jest rośliną autochtoniczną, o ok. dziesięciotysięcznej historii.
Ciasta z niej trwale zapisały się też w popkulturze, obecne są w piosenkach, wierszach i filmach.
Skoro Amerykanie za nim szaleją, a ktoś nie wybiera się akurat na drugi kontynent, najlepiej przekonać się o co z nim chodzi i skosztować u siebie w domu.

Kruchy spód (Pâte Brisée) na formę do tary ok. 25 cm:

1 i 1/4 szklanki mąki pszennej
200 g zimnego masła
1 i 1/2 łyżeczki cukru (może być cukier z prawdziwą wanilią)
szczypta soli
3 - 4 łyżki zimnej wody

Mąkę wsypujemy do dużej misy. Masło kroimy w kosteczki i dorzucamy do mąki, następnie wsypujemy cukier, sól i wodę. Ugniatamy wszystko bardzo dokładnie,  by masło dobrze połączyło się z resztą składników. Ciasto ma być lekko lepiące. Owijamy je folią spożywczą i wkładamy do lodówki przynajmniej na godzinę.

Dyniowe wypełnienie:

2 szklanki dyniowego puree *
1 i 1/2 szklanki śmietany kremówki
1/2 szklanki ciemnego, bądź jasnego cukru trzcinowego (jeśli użyjemy jasnego, kolor będzie bardziej pomarańczowy)
1/3 szklanki białego cukru
2 jajka i żółtko trzeciego
1/2 łyżeczki soli
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka imbiru w proszku
1/4 łyżeczki zmielonych goździków
1/4 łyżeczki zmielonego kardamony
1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki skórki z cytryny

Do dużej misy wrzucamy cukry, sól, przyprawy, skórkę z cytryny i jajka ( z dodatkowym żółtkiem), chwilę miksujemy. Następnie dodajemy dyniowe puree i mieszamy łyżką do połączenia składników, kiedy to nastąpi dodajemy śmietanę kremówkę i jeszcze raz mieszamy, do uzyskania jednolitej masy.

Piekarnik nastawiamy na 200 stopni.
Wyciągamy ciasto z lodówki i wałkujemy, ciasto będzie się kleić nadal, podsypujemy więc porządnie mąką. Przekładamy do formy od tarty, nakłuwamy widelcem, bądź kładziemy na wierzch obciążniki (na papierze do pieczenia wyłożonym na górze ciasta możemy wysypać fasolki typu Jaś, czy ryż albo ceramiczne kulki, specjalnie do tego stworzone). Pieczemy przez 15 min.

Kiedy spód nam się podpiecze, wyciągamy z piekarnika i nakładamy naszą dyniową miksturę. Pieczemy całość w dwóch etapach. Najpierw 15 min w temperaturze 200 stopni, później zmniejszamy do 170 i pieczemy od 40-50 min. Sprawdzamy gotowość ciasta wbijając końcówkę noża w okolice jego środka, po wyciągnięciu nóż ma być czysty.

Odstawiamy do ostygnięcia, najlepiej na ok. 2 godziny.

Dodatkowo:

200 g serka mascarpone
200 ml śmietany kremówki
1 i 1/2 łyżki cukru pudru
opcjonalnie - cynamon do oprószenia

Serek  i śmietanę wlewamy do misy i ubijamy na sztywno, pod koniec dodajemy cukier puder.

Na chłodne ciasto nakładamy krem i wyrównujemy szpatułką. Opcjonalnie dekorujemy prósząc cynamonem.

        * Puree dyniowego można użyć gotowego z puszki (tak mówi przepis, nie wiem jednak czy coś takiego jest w Polsce dostępne), bądź ze świeżej dyni. W tym drugim przypadku najlepiej zaopatrzyć się w małą dynię, przekroić ją w pół, pozbawić pestek i wrzucić na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia na 1- 1,5 godziny do piekarnika nastawionego na 170 stopni. Kładziemy ją przekrojoną częścią na papier. Sprawdzamy ją tak jak ziemniaki, czy widelec, bądź nóż wchodzi bez problemu. Po ostygnięciu, drążymy łyżką miąższ i wrzucamy do miski, blendujemy i puree gotowe. :)




Przepisy na kruche ciasto i dyniowe nadzienie podejrzałam na tych stronach.

A tak wyglądały zabiegi z dynią od kuchni:)








wtorek, 17 września 2013

Roladki z karmelizowanymi gruszkami z wanilią i mascarpone.

   Od tygodnia chodziła mi po głowie babcina rolada. Nie jadłam jakiejkolwiek tak dawno, że już nieprawda. Puszysty biszkopt, konfitura i bita śmietana...robiła ją zawsze na największe święta rodzinne. Jako, że często nie mam jak na nich być, sporo opuściłam i w ten smętny deszczowy dzień postanowiłam nadrobić. Nie  chciałam robić zbyt dużego ciasta, więc zrobiłam dwa, ale małe. W najzwyklejszej prostokątnej formie 25 x 36 upiekłam biszkopt i podzieliłam na pół. Wyszły z tego dwa przepyszne ruloniki.
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by upiec większą, standardową roladę. Składniki trzeba będzie jedynie pomnożyć razy dwa.

Najgorsze jednak było to, że nie mogłam się dodzwonić do mamy, by spytać się o przepis na biszkopt, zmuszona do improwizacji przeszukałam internet i zdecydowałam się na ten.

Ciasto:

3 jajka w temperaturze pokojowej
3 łyżki gorącej wody
90 g cukru
50 g mąki
szczypta soli

Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Oddzielamy żółtka od białek i wkładamy do osobnych mis. Na żółtka wysypujemy cukier, starając się zasłonić nim w całości jajka, a następnie wlewamy wodę. Miksujemy na ładną, puszystą masę, bez śladów kryształków cukru. Mąkę przesiewamy, partiami wsypujemy do masy jajecznej i łączymy z nią łyżką. Białka wraz ze szczyptą soli ubijamy na sztywno. Następnie do białek dolewamy ciasta i łączymy szpatułką. Wylewamy na wcześniej przygotowaną i wyłożoną papierem do pieczenia formę. Pieczemy 15-20 min. Pod koniec sprawdzamy stopień zarumienienia (nie może być zbyt ciemne), a ostatecznie patyczkiem, czy ciasto jest już gotowe.
Po upieczeniu wykładamy na blat i delikatnie odrywamy od papieru do pieczenia. Odstawiamy do ostygnięcia. Dzielimy na połowę (dłuższy bok).

Gruszkowe nadzienie:

5 twardych gruszek
1 i 1/2 łyżki miodu
ziarenka z 1/2 laski wanilii

Gruszki obieramy ze skórki, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Na patelnię wylewamy miód, a później dodajemy nasze gruszki. Smażymy od 5 - 7 min, aż nabiorą wspaniałego złotego koloru i nasiąkną aromatem oraz słodyczą miodu. 1/6 zawartości patelni odkładamy, a resztę wrzucamy do misy, dodajemy ziarenka wanilii i blendujemy, tworząc gruszkowy mus.
Odstawiamy następnie do ostygnięcia.

Poncz do nasączania:

1 łyżka ekstraktu z wanilii
50 ml wody
łyżeczka cukru waniliowego

Całość mieszamy w pojemniczku, a następnie łyżeczka po łyżeczce delikatnie nasączamy nasze biszkopty.

Po nasączeniu, gdy nasz mus ostygnął dzielimy go na dwie części i rozprowadzamy równomiernie po całości naszego ciasta.

Krem:

250 g serka mascarpone
100 ml śmietany kremówki
1 i 1/2 łyżki cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Serek wraz z kremówką ubijamy na sztywno. Pod koniec miksowania dodajemy cukier puder i ekstrakt. Mieszamy do uzyskania jednolitej masy.

Po jednej trzeciej kremu dzielimy na obie rolady i kładziemy je na mus. Resztę odstawiamy. Rozprowadzamy równomiernie na całej powierzchni. Kiedy to zrobimy sięgamy do patelni z resztą karmelizowanych gruszek i przy jednym, dłuższym końcu nakładamy wąską warstwę owoców. Całość następnie delikatnie zwijamy, tak by gruszki znalazły się w samym środku ciasta.

Resztę kremu rozprowadzamy na wierzchu i bokach rolady.

Dodatkowo:

30 g płatków migdałowych - migdały delikatnie podprażyć na patelni.

Płatkami dekorujemy wierzch ciasta.

Gotowe!







sobota, 14 września 2013

Tęcza w słoiku - sernik na zimno przekładany galaretkami.

   Dziś przyszła do mnie w odwiedziny moja ulubiona mała dziewczynka. Jak wcześniej udało mi się dowiedzieć od jej mamy, miłośniczka sernika na zimno i wszystkiego, co kolorowe. Jako, że takim grzecznym, małym damom lubię robić niespodzianki, a dla szczerbatego uśmiechu jestem w stanie zrobić wiele, postanowiłam połączyć jej dwie miłości.
Zuzia była tak zachwycona, że dłuższą chwilkę patrzyła tylko na smakołyk, następnie (nie wiem jakim cudem) udało jej się zmieścić całość do swojego małego brzuszka, jej i tylko jej!

Serniki zrobiłam w słoiczkach, dość dużych, bo prawie pół litrowych. Składników starczyło na 4 porcje, myślę, że w mniejszych na ok 5-6. Oczywiście można zrobić standardowe ciasto w tortownicy. Wydaję mi się, że w formie 18-20 cm prezentowałoby się równie znakomicie.

Składniki:

750 ml jogurtu greckiego
100 ml śmietany kremówki
100 g cukru pudru
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
20 g żelatyny
14 dużych herbatników
50 g roztopionego masła
4 kolorowe galaretki

Dodatkowo:
200 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru

Gotujemy wodę i rozpuszczamy galaretki w oddzielnych miseczkach (by szybciej tężały rozpuściłam je w  1,5 szklanki wody, nie w 2 jak to w przepisie na opakowaniu napisane).

Rozpuszczamy masło, herbatniki miażdżymy na piasek. Wlewamy masło do ciasteczek i mieszamy, aż do połączenia składników. Będą one spodem naszych serniczków. Nakładamy więc na sam dół słoiczków i ugniatamy.

Kiedy nasze galaretki będą już chłodne możemy zabrać się do dalszej pracy.

Jogurt miksujemy z cukrem pudrem i ekstraktem waniliowym, w osobnym naczyniu ubijamy śmietanę i delikatnie łączymy. Masę dzielimy na 4 części.

Do szklanki wlewamy odrobinę wrzątku, namaczamy żelatynę i mieszamy do pozbycia się grudek. Nakładamy do środka jedną łyżkę z jednej części naszej masy jogurtowej i kręcimy energicznie łyżką. Kiedy grudki znikną dolewamy do jednej z czterech miseczek i łączymy dokładnie. Jej zawartość przelewamy równomiernie do każdego słoiczka i wstawiamy na 10 min do zamrażarki.

Jedną z galaretek wkładamy do lodówki, by zaczęła szybciej tężeć.

Po wyjęciu z zamrażarki naszych słoiczków, wyjmujemy również galaretkę z lodówki. Jeśli jest nadal mocno lejąca, możemy całość odłożyć jeszcze do lodówki, bądź delikatnie wlewać po łyżce do środka. Kiedy galaretka znajdzie się w słoiku, znów wkładamy je na 10 min do zamrażarki i zaczynamy przygotowywać kolejną część masy jogurtowej postępując w ten sam sposób co wcześniej.

Wszystkie czynności po kolei powtarzamy, aż do wylania ostatniej galaretki i włożenia znów do zamrażarki, bądź tym razem, jeśli nie ma pośpiechu do lodówki.

Przed podaniem ubijamy kremówkę na sztywno, na sam koniec dodając cukru pudru. Jeśli jakieś galaretki nam zostaną, możemy pokroić je w kosteczkę. Krem nakładamy łyżką bądź za pomocą rękawa cukierniczego na wierzch galaretki. Opcjonalnie dekorujemy pokrojonymi w kawałki galaretkami.






środa, 11 września 2013

Ciasto w słoiku - lekkie malinowe z białym kremem czekoladowym.

   Ostatnio tak bardzo spodobało mi się pieczenie w słoikach, że postanowiłam to powtórzyć. Tym razem dużo lżejsze ciasto z dodatkiem kefiru. Ucierane, puszyste, z malinami w towarzystwie białej czekolady. Rozpływa się w ustach!

Składniki na 4 porcje (słoiczki 330 ml)

Ciasto:

1 szklanka mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
60 g masła
1/2 szklanki cukru
łyżeczka cukru z wanilią
skórka otarta z połowy cytryny
1 jajko
pół szklanki kefiru
200 g malin

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Piekarnik nastawiamy na 180 stopni. Masło wraz z cukrem ucieramy w misie na gładką, puszystą, białą masę. Dodajemy do tego cukier z wanilią oraz skórkę otartą  cytryny i dalej ucieramy. Wrzucamy jajko i miksujemy na najwyższych obrotach. Następnie wsypujemy mąkę i dolewamy kefiru. Ubijamy wszystko razem na gładką w konsystencji masę. Dodajemy do tego maliny i delikatnie łączymy łyżką. Przelewamy do słoiczków, dzieląc po równo ciasto. Wkładamy do piekarnika na 20-30 min i pieczemy do tzw. suchego patyczka.
Po wyjęciu odkładamy do ostygnięcia.

Krem:

50 g białej czekolady
200 ml śmietany 36%

Czekoladę wraz z łyżeczką śmietany rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Kiedy całość się rozpuści i wymiesza odstawiamy do ostygnięcia. Śmietanę ubijamy, pod koniec dodając chłodny już czekoladę. Całość miksujemy i jeśli nasze ciasto jeszcze do końca się nie ostudziło wkładamy do lodówki.

Kiedy wszystko mamy już chłodne i gotowe, nakładamy równomiernie łyżką krem na ciasto. Dekorujemy malinami (opcjonalnie posypujemy je cukrem pudrem i miętą). Gotowe! Najlepiej przechowywać w lodówce, albo podawać od razu po zrobieniu. :)





niedziela, 8 września 2013

Ciasto w słoiku, czyli czekolada, fistaszki i karmel w szkle.:)

   Jeszcze nigdy wyjście z domu z ciastem nie było takie łatwe! A spotkania w parku? Pikniki? Teraz dla naszych wypieków to pestka! Niektóre trendy z USA są niesamowite i praktyczne. To jeden z nich.

Dzisiaj korzystając ze wspaniałej pogody, możliwe, że ostatniego takiego weekendu w tym roku postanowiłam ze smakołykami wyjść z domu. Siedzenie na kocyku wśród zieleni smakuje jeszcze lepiej, kiedy wie się, że niedługo będzie to niemożliwe. Ciasto dopełnia reszty, jest słodkie jak moje chwilowe lenistwo. :)

Składniki na 4 porcje w średnich, 330 ml słoiczkach:

Ciasto:

2 jajka
100 ml mleka
90 ml roztopionego masła
3/4 szklanki cukru
łyżeczka ekstraktu waniliowego
100 g mąki pszennej
40 g kakao
łyżeczka proszku do pieczenia

Potrzebne nam będą dwa naczynia. Do pierwszego przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia i kakao. W drugiej roztrzepujemy jajka z mlekiem, dodajemy do tego resztę mokrych składników - masło i ekstrakt waniliowy oraz cukier, mieszamy. Następnie dodajemy suche składniki i całość łączymy ze sobą, otrzymując w efekcie w miarę jednolitą konsystencję ciasta.
Nakładamy do suchych, wyparzonych słoików i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy ok 40 min, przed wyciągnięciem sprawdzamy patyczkiem czy ciasto jest już gotowe, musi on po nakłuciu pozostać suchy.

Odstawiamy do ostygnięcia.

Sos karmelowy:
 1/2 szklanki cukru
chlust wody
100 ml śmietany 36% w temperaturze pokojowej

Kiedy ciasto ostygnie, na patelnie wsypujemy cukier i polewamy odrobiną wody. Mieszamy ze sobą i karmelizujemy całość. Kiedy cukier nabierze pięknego złotego koloru i całkowicie się rozpuści zdejmujemy patelnię z ognia i dodajemy śmietanę. Efektem będzie spora piana, więc nie trzeba się bać, tylko porządnie mieszać. Po połączeniu składników odstawiamy na chwilę do ostudzenia.

Krem:

150 g serka mascarpone
100 ml śmietany 30% lub 36 %
łyżka cukru pudru

Serek wraz ze śmietaną ubijamy na sztywno mikserem (bardzo krótko) na sam koniec dodajemy cukier puder.

Dodatkowo:

50 g solonych orzechów arachidowych

Na ciasto do naszego słoiczka nakładamy łyżką krem, dzieląc po równo na wszystkie porcje. Wierzch obsypujemy fistaszkami i oblewamy sosem karmelowym.

Podajemy od razu, albo po dłuższym czasie. Najlepiej przechowywać w lodówce, ale długo wytrzymuje w temperaturze pokojowej. Jeśli wychodzimy z nimi na słońce, najlepiej 50 ml śmietany do kremu zastąpić 50 g serka. Dłużej wytrzyma.

Smacznego! Zaskoczcie swoich znajomych;)





poniedziałek, 2 września 2013

Mississippi Mud Cake, coś dla czekoladoholików.

   Dzisiaj mój tata ma urodziny, a moim obowiązkiem było zrobienie z tej okazji ciasta. Padło na jego ulubionego klasyka - Mississippi Mud Cake. Jako, że tata jest prawdziwym czekoladoholikiem, takie preferencje są naprawdę uzasadnione - w cieście znajdziemy pół kilograma czekolady! Same ciasto, tak jak wskazuje nazwa jest wilgotne i ciemne niczym bagna w rozlewisku rzeki Mississippi. Przy tym rozpływa się w ustach, nie można chcieć więcej.

Potrzebne nam będą do ciasta:
180 ml wody
250 g masła
270 g gorzkiej czekolady
2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
60 g kakao
200 - 250 g cukru
4 całe jajka
120 ml kefiru (może być także maślanka, jogurt naturalny czy zsiadłe mleko)
2 łyżki oleju.

Do kremu
300 g czekolady gorzkiej (można tworzyć udane wariacje z mleczną)
150 ml śmietany 30% albo 36%

Do garnka wlewamy wodę, dodajemy masło, czekoladę i kawę rozpuszczalną. Stawiamy na małym ogniu i trzymamy, mieszając, aż do połączenia składników. Następnie studzimy.
W międzyczasie smarujemy tortownicę o średnicy 24 cm tłuszczem (ja smaruję zawsze masłem i posypuję kaszą manną -  zawsze wszystko odchodzi wspaniale).

Do miski wsypujemy suche składniki - mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i cukier. Następnie dodajemy roztrzepane wcześniej w innej misce jajka z kefirem i olejem.  Mieszamy łyżką, dodając powoli masę ostudzoną masę czekoladową. Kiedy składniki stworzą jednolitą masę, przelewamy ciasto do formy.

Ciasto pieczemy godzinę w temperaturze 170 stopni. Lepiej jednak sprawdzić je już 15 min wcześniej, by nadto się nie wysuszyło. Sprawdzamy wbijając patyczek w środek ciasta - powinien być on lekko wilgotny. Ciasto po wyjęciu zostawiamy do ostygnięcia a następnie oblewamy polewą czekoladową. Jeśli o nią chodzi, wystarczy pokruszoną czekoladę wraz ze śmietanką potraktować kąpielą wodną i trzymać nad nią, aż do powstania gładkiej masy. Polewa bardzo ładnie zgęstnieje w lodówce. Później można bez problemu przechowywać ciasto w temperaturze pokojowej.